Przejdź do treści
Marszruta Doradztwo operacyjne dla producentów

Karta zlecenia, której nikt nie czyta. Sześć pól zamiast dwóch stron

Jeśli mistrz musi zadzwonić do technologa, żeby ruszyć, karta nie zadziałała, niezależnie od tego, ile ma pól. Sześć, które rozstrzygają spory na hali, i dwa, których lepiej nie umieszczać.

2 min czytania Planowanie i przepływ

Karta zlecenia w zakładzie, do którego wszedłem w maju, miała dwie strony i czternaście pól. Mistrz czytał z niej trzy: numer, ilość i termin. Reszty nie czytał nikt, bo połowa powtarzała dane z rysunku, a druga połowa bywała nieaktualna. Papier działał, dopóki produkcja szła po utartych wyrobach. Przy pierwszej serii z dokumentacją klienta okazało się, że karta nie rozstrzyga niczego, co jest sporne.

Do czego służy karta

Karta zlecenia nie jest opisem wyrobu, bo od tego jest rysunek i technologia. Jest odpowiedzią na pytania, które padają na hali, gdy nikogo z biura już nie ma: co robimy, ile, do kiedy, którą drogą przez gniazda, z czego i kiedy uznajemy to za zrobione. Jeśli mistrz musi zadzwonić do technologa, żeby ruszyć, karta nie zadziałała, niezależnie od tego, ile ma pól.

Takie notatki wysyłam raz w miesiącu. Zapisz się na newsletter.

Sześć pól

  • Wyrób i rewizja dokumentacji. Sam numer rysunku nie wystarcza. Bez rewizji zakład produkuje według wersji, którą ktoś wydrukował trzy miesiące temu.
  • Ilość i podział na partie. Wraz z decyzją, czy wolno wysłać część. To rozstrzyga, czy montaż czeka na komplet, czy pracuje na bieżąco.
  • Termin i jego rodzaj. Data gotowości na hali to nie data wysyłki. Różnica bywa czterodniowa, jeśli po drodze jest lakiernia i transport.
  • Marszruta. Kolejność gniazd z czasem jednostkowym i przezbrojeniem. Bez niej planista nie policzy zapasu czasu, a mistrz nie wie, gdzie zlecenie idzie dalej.
  • Materiał. Co, ile, kto wydaje i co zrobić, gdy w magazynie leży gatunek zastępczy. Ostatnie pytanie zatrzymuje zlecenia najczęściej.
  • Kryterium odbioru. Które wymiary są mierzone, przez kogo i co się dzieje z brakiem. Bez tego kontrola powstaje na końcu jako negocjacja.

Czego w karcie nie ma

Nazwy klienta i numeru zamówienia handlowego. Brzmi to jak drobiazg, ale nazwisko odbiorcy na karcie jest cichym systemem priorytetów: przy dwóch zleceniach o tym samym terminie pierwszeństwo dostaje to, którego klienta mistrz kojarzy. Kolejność ma wynikać z reguły, a nie z rozpoznawalności logo.

Nie ma też pola „uwagi”. To miejsce, w którym gromadzą się ustalenia telefoniczne, których nikt później nie potrafi przypisać do decyzji. Jeśli coś wraca w uwagach trzeci raz, powinno mieć własne pole albo własny dokument.

Test w jeden dzień

Weźcie pięć kart z bieżącego tygodnia i sprawdźcie, ile razy ktoś z hali dzwonił w ich sprawie do biura. Potem zapytajcie, o co. Zwykle wychodzi, że pytania dotyczą dwóch, trzech tych samych spraw, a każda z nich odpowiada polu, którego w karcie nie ma albo które jest wypełniane niejednolicie.

Takie notatki wysyłam raz w miesiącu

  • Jeden dłuższy tekst w miesiącu, zawsze o konkretnym problemie z planowania produkcji.
  • Materiały robocze: listy kontrolne, wzór karty zlecenia, pytania na spotkanie ze sprzedażą.
  • Wypisanie się jednym kliknięciem, bez pytań i bez opóźnień.

Jeden list w miesiącu. Adresu nie przekazuję dalej. Jak przetwarzam dane.