Jedna liczba na zakład. Reszta to diagnostyka
Terminowość liczona wobec terminu przesuwanego po drodze zawsze wynosi blisko sto procent i nie mówi nic. Jak dobrać liczbę, z której produkcja jest rozliczana.
Przeciętny raport produkcyjny, który dostaję do wglądu na początku pracy, ma między dwadzieścia a czterdzieści liczb. Kiedy pytam, która z nich decyduje o tym, czy kwartał był dobry, zapada cisza albo pada odpowiedź „zależy”. To nie jest problem raportowania. To znaczy, że produkcja nie ma umowy z zarządem o tym, za co odpowiada.
Trzy rodzaje liczb w jednej tabeli
Liczba rozliczeniowa: ta, z której zakład jest oceniany. Powinna być jedna i powinna dać się połączyć z obietnicą wobec klienta w jednym zdaniu. W produkcji na zamówienie zwykle jest to terminowość liczona wobec terminu potwierdzonego przy przyjęciu zamówienia, nie wobec terminu przesuniętego po drodze.
Liczby diagnostyczne: te, które tłumaczą, dlaczego pierwsza wygląda tak, a nie inaczej. Czas przejścia, udział zleceń przestawianych po wejściu na halę, dostępność gniazda wąskiego, opóźnienia kooperacji. Ich miejsce jest w przeglądzie tygodniowym, nie w prezentacji dla zarządu.
Liczby obronne: raportowane po to, żeby pokazać zajętość. Liczba wyprodukowanych sztuk, przepracowane roboczogodziny, wykorzystanie parku maszynowego ogółem. Poznaje się je po tym, że rosną niezależnie od tego, czy wyroby wychodzą na czas.
Takie notatki wysyłam raz w miesiącu. Zapisz się na newsletter.
Osiemdziesiąt pięć procent i rosnąca kolejka
Najczęstszy przypadek liczby obronnej udającej diagnostyczną to wskaźnik wykorzystania maszyn liczony dla całego zakładu. Da się go podnieść, wypuszczając na halę więcej zleceń naraz i produkując większe partie tego, co akurat wygodnie ustawić. Maszyny pracują, wskaźnik rośnie, a magazyn wyrobów w toku puchnie i terminy lecą, bo klient czeka na komplet, nie na sztuki.
Wykorzystanie ma sens jako liczba diagnostyczna dla jednego stanowiska: tego, przed którym stoi kolejka. Godzina stracona na gnieździe wąskim jest godziną straconą przez cały zakład. Godzina stracona gdzie indziej zwykle nie kosztuje nic.
Jak dobrać tę jedną
Dobra liczba rozliczeniowa spełnia cztery warunki naraz. Istnieje w danych, które już macie, i nikt nie musi jej wpisywać ręcznie. Zmienia się w odpowiedzi na pracę zakładu w czasie krótszym niż kwartał. Da się ją policzyć tak samo za rok, przy innym zestawie wyrobów. Zarząd rozumie ją bez tłumaczenia branżowego.
W produkcji jednostkowej tym warunkom odpowiada udział zleceń wysłanych do dnia potwierdzonego pierwotnie. W seryjnej: udział dostaw zrealizowanych w całości w uzgodnionym oknie. W obu przypadkach kluczowe jest słowo „pierwotnie”, bo terminowość liczona wobec terminu przesuwanego w trakcie zawsze wynosi blisko sto procent i nie mówi nic.
Co zrobić z resztą tabeli
Liczby diagnostyczne zostają, tylko zmieniają odbiorcę: idą na przegląd tygodniowy i służą do stawiania hipotez. Liczby obronne wypadają. Ich usunięcie budzi niepokój, więc mówię wprost, po co to robimy: raport, w którym wszystko rośnie, przestaje być narzędziem decyzji i staje się dokumentem obronnym, a zarząd czyta go dokładnie tak.
Pierwszy raport po tej zmianie bywa nieprzyjemny, bo pokazuje jedną liczbę, która stoi w miejscu. To jest właśnie moment, w którym rozmowa o produkcji robi się rozmową o firmie.